Zespół Szkół Ekonomiczno-Usługowych im. Stanisława Staszica w Bytowie



Projekt - „Dobry zawód- lepsza przyszłość”
Informacja o projekcie Kompetentni na starcie

Warto przeczytać… polecane przez uczniów

Purple Night poleca:

 „Trzynaście powodów” Jay Asher

Na książkę J. Asher’a natrafiłam całkiem przypadkiem, przeglądając jedną z internetowych księgarni. Już po pierwszych słowach opisu treści wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Utwór dotyka bardzo trudnej problematyki obecnej w dzisiejszych czasach, a mianowicie samobójstwa młodych ludzi. Literatura ta jest skierowane zarówno do osób młodych jak i dorosłych.

„Trzynaście powodów” jest literackim debiutem Jay’a Asher’a, co jeszcze bardziej może zaintrygować czytelników. Użyty przez niego język jest prosty, a książkowy świat przedstawiony jest niezwykle wiarygodnie. Książki tej nie czyta się, lecz pochłania stronę, po stronie, oczyma i sercem. Historia jest tak ukazana, że nigdy bym nie przypuszczała, że jest pisarskim debiutem, dopiero zaczynającego tworzyć autora.

Główny bohater Clay Jensen – licealista, wracając do domu pod swoimi drzwiami znajduje paczkę. Zwykła sprawa – pomyśli każdy z nas, w końcu zamawiamy coś co jakiś czas. Ale ta paczka nie była taka całkiem zwyczajna, a ściślej ujmując jej zawartość. W końcu Clay się jej nie spodziewał. Zabiera ją ze sobą nie zastanawiający się zbyt długo. Rozpakowuje i… przeżywa szok. W paczce znajduje się 7 kaset magnetofonowych, każda dokładnie ponumerowana. Co jeszcze dziwniejsze, w środku nie ma niczego więcej. Po odsłuchaniu początku pierwszej kasety bohaterowi przyśpiesza puls. Osoba, której głos w tym momencie słyszy to Hannah Baker – dziewczyna, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. To ona jest autorką tych nagrań. Jak to możliwe? Istnieje trzynaście powodów śmierci Hannah Baker, a Clay Jensen jest jednym z nich. Młody chłopak odsłuchuje kolejno taśmy. Chodząc po mieście dogłębnie poznaje powody śmierci, swojej koleżanki z klasy. Każdy kolejny powód utrwalony na taśmach przyprawia go o coraz większe emocje. Co takiego zrobił nasz bohater, że również trafił na tę „czarną listę”? O tym najlepiej przekonać się samemu.

Dzięki pierwszoosobowej narracji świat ukazany w powieści porusza nasze serca, chwyta je, zaciska na nim swą pięść i nie puszcza do samego końca. Autor zaskakuje pomysłowością w sposobie ukazania powodów, dla których dziewczyna popełniła samobójstwo. Zaczęło się od zwykłej plotki na jej temat, a zakończyło tragedią. „Efekt kuli śnieżnej” – tak zostały ujęte problemy nastolatki. Określenie to doskonale pasuje do sytuacji. Z pozoru osobno nic nieznaczące incydenty, skumulowane, doprowadziły do katastrofy. Kiedy jeden problem nie zostanie rozwiązany, a pojawiają się kolejne, wszystko się nawarstwia i w pewnym momencie zwyczajnie w świecie nie jesteśmy w stanie już wytrzymać. Nasza ostatnia deska ratunku zawodzi, sięgamy po jedyne, według nas słuszne rozwiązanie – zakończenie swego życia. Błaganie o cofnięcie czasu, z przekonaniem, że wtedy uda się nam  pomóc osobie, która jest o krok od podjęcia decyzji o własnej śmierci, nic nie da. Jedyne co można uczynić, to starać się obserwować osoby, które mają problemy z wyrażaniem swoich emocji, aby móc zareagować i nie dopuścić do tak dramatycznych posunięć.

Książka skłania do naprawdę głębokich refleksji, na temat naszego codziennego postępowania. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, że to właśnie jedna wasza decyzja, jeden telefon, jedna rozmowa, nawet jeden zwykły sms może odwieść kogoś od samobójstwa? Jestem przekonana, że mało kto zdaje sobie z tego sprawę.  Temat tak bardzo rozpowszechniany w dzisiejszych czasach, a nadal tak odległy.

***

 „Pora na życie” Cecelia Ahern

Na książkę natrafiłam przypadkiem, na jednym z nadmorskich targów książek. Zaintrygował mnie zarówno tytuł, jak i okładka. Powieść zaczęłam czytać z marszu zaraz po zakupię.

W historii tej poznajemy Lucy Silchester, kobietę, która od dłuższego czasu nieustannie kłamie lub stosuje półprawdy. Pewnego dnia, po powrocie do domu, Lucy znajduje na swoim dywanie list w kremowej kopercie z charakterystycznym symbolem. Treść listu jest bardzo zwięzła i  zawiera konkretną informacje „(…) w poniedziałek 30 maja maszspotkanie”. Nie jest to pierwszy list tego typu, jaki otrzymuje Lucy. Nadawcą listu jest „Życie”… naszej bohaterki. Lucy musi stawić czoło swoim własnym błędom, jakie popełniła w minionych miesiącach. Ma za zadanie wszystko naprawić i ujawnić kłamstwa, jakich się dopuściła. Mężczyzna będący jej „Życiem” ma jej w tym pomóc. „Życie zaczyna każdą moment spędzać z naszą bohaterką, chodzi z nią do pracy oraz na spotkania z przyjaciółmi. Lucy nie może przy nim kłamać. W przeciwnym razie spotka ją kara w postaci ujawnienia prawdy.

Cała historia jest pisana w narracji pierwszoosobowej, co bardzo ułatwia wciągnięcie się w treść. Książka napisana z niezwykłym spojrzeniem na świat. Czytając ją uśmiechałam się sama do siebie lub wręcz śmiałam z głównej bohaterki.  Bardzo podobała mi się powyższa powieść, pomimo, że podejmuje tematykę życiową, a nie fantastykę. Dzieło C. Ahren kieruje naszą uwagę na to jak powinno się zachowywać będąc dorosłym, co robić aby mimo tzw. „wolności” nie zgubić sensu istnienia, nie zatracić się w kłamstwach. Pomimo tego, że czytałam książkę w lato, w bardzo piękny dzień, będąc nad morzem nie mogłam się oderwać i musiałam ją skończyć nim cokolwiek innego zrobiłam (spaliłam sobie przy okazji plecy, ale było warto).

Serdecznie zachęcam, by sięgnąć po utwór pani Ceceli, głównie żeńską grupę odbiorców. Książka jest miłym zaskoczeniem. W planach mam poznanie kolejnych utworów  tej autorki.

                                                                                                       ***   

Seria „Lux” Jennifer L. Armentrout

Trudno jest mi napisać recenzję o tylko jednej książce z fantastycznej serii. Cały cykl składa się z 5 tomów głównej historii. „Lux” już dawno zwrócił moją uwagę, ale przez bardzo długi czas nie miałam okazji by po niego sięgnąć. Kiedy nadarzyła się okazja zaczęłam chłonąć strony kolejnych tomów niczym spragniony pijący wodę.

Pierwszy tom serii  pt. „Obsydian” wprowadza nas do nudnego życia Katy. Zwykła dziewczyna, szara myszka, kochająca czytać książki i prowadząca własnego bloga. Katy przeprowadza się wraz z matką do całkiem nowego miasta, odległego od ich starego domu o setki kilometrów. Matka Katy pragnie uciec od starego miejsca zamieszkania, ponieważ tam wszystko przypomina jej o zmarłym ojcu głównej bohaterki, pomimo tego, że umarł on kilka lat temu. Przeprowadzka ze słonecznej Florydy do bardziej ponurej Zachodniej Wirginii nie podoba się naszej bohaterce, szczególnie, że ma ona zacząć tam swój ostatni rok liceum. Od pierwszego tygodnia pobytu w nowym mieście nie potrafi się tam odnaleźć. Szczególnym kłopotem są jej sąsiedzi – bliźniacy Dee i Daemon. Dee jest bardzo miłą energiczną dziewczyną, pragnącą zaprzyjaźnić się z Katy, natomiast Daemon jest gburem. Od samego początku jest przeciwko Katy, cały czas stara się ją odsunąć od swojej siostry. Jednak wszystko się zmienia w momencie, kiedy Daemon ratuje życie głównej bohaterki. Od tego czasu zaczyna lawina dziwnych zdarzeń, które Katy bagatelizuje i nie chce przyjąć do świadomości, jakie grozi jej niebezpieczeństwo.

Kolejne części tj. „Onyks”, „Opal”, „Origin” i „Oposition” są kontynuacją historii. Obserwujemy w nich wzloty i upadki Katy oraz jej nowych znajomych. Początki nowych przyjaźni oraz końce starych, romanse, kłótnie i niekończące się niebezpieczne sytuacje, na które Katy naraża się nieraz w pełni świadomie i celowo. Cała seria mocno trzyma w napięciu, zaskakuje z każdą kolejną stroną, a tomy nigdy nie są za długie, raczej nieraz odnosi się wrażenie, że są zbyt krótkie. Pomimo szerokiego zakresu zdarzeń, o które pani Armentrout zahacza i dość grubych tomów nie ma się dość nawet po skończeniu ostatniej części. Uważam, że warto sięgnąć po ten cykl powieści, jeśli chce się odskoczyć od codziennych zdarzeń i zagubić się w świecie niebezpiecznym i wymagającym poświęceń. Seria ta nie nudzi w żadnym momencie. Sama pochłonęłam pierwszy tom w 2-3 dni. Podobnie było z kolejnymi. Przeżyłam przy tych tytułach momenty śmiechu, wzruszenia, płaczu oraz zdenerwowania. Główna bohaterka nieraz była dość irytująca. Jednak dzięki wspaniałym postaciom pobocznym cykl książek nabrał niezwykłego wyrazu i wydźwięku w moich oczach. Pokochałam tę serię i będę do niej wracać z uśmiechem na twarzy.

Polecam całą serię zarówno żeńskiej jak i męskiej grupie odbiorców. Jestem przekonana, że każdy jest w stanie odnaleźć w niej coś dla siebie. Wielotomowe książki nie zawsze potrafią zachować w kolejnych tomach to, za co polubiliśmy je na początku. Często zaczynają się robić zwyczajnie nudne. Jeśli jednak chodzi o tę pozycję, jest to zupełne tego przeciwieństwo. Cykl nigdy się nie nudzi, a wręcz przeciwnie, robi się ciekawszy z każdym rozdziałem.

  *** 

„2049” Rafał Cichowski

Książka, na którą sama zapewne nigdy bym nie natrafiła. Dlaczego? Bo nie ma jej w księgarniach, nie dbano o jej reklamę. Dowiedziałam się o tym tytule dzięki znajomemu i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Okładka książki, jak i jej opis przyciągają uwagę czytelnika. Dumą może być dla nas, że dzieło to powstało z ręki naszego rodaka, niestety jedyne dzieło tego autora.

Przechodząc dalej – co właściwie tak mnie zachwyciło? Trudno określić. Czy był to główny bohater? Czy jego historia? A może jedno i drugie złożyło się na niezwykły świat, który trudno pojąć umysłem? „Wyobraź sobie, że już nigdy nie musisz się martwić o pieniądze. Twoja praca jest czystą przyjemnością, a twoje życie niekończącym się pasmem sukcesów.” – takimi słowami zaczyna się opis książki. Piękne słowa. Każdy marzy o tym by spełniły się jego najskrytsze pragnienia. Każdy chce żyć w idealnym świecie. Udało się to Robertowi Welkin’owi, żyje on w świecie idealnym, w mieście Ketra, które zostało stworzone aby zapoczątkować nową erę ludzkości. Nie musi się martwić niczym, no chyba, że, co chce zjeść dzisiaj na obiad. Jak tam się znalazł? Jego ojciec był jednym z tych, którzy przyczynili się do powstania tej „ziemi obiecanej”. Jednak pomimo całego ogromy niezwykłej Ketry, istnieje też druga strona medalu. Za wielkimi murami, które odcinają ten raj od reszty świata, żyją mieszkańcy w zacofaniu i niepewnej przyszłości. Mieszkańcy Ketry B – bo tak właśnie zostało nazwane miasto otaczające Ketrę – zjechali się z różnych krańców świata tylko z jednym marzeniem – chęcią dołączenia do społeczeństwa idealnego.

Robert Welin, złym zrządzeniem losu lub po prostu pechem został eksmitowany z raju i wręcz wyrzucony do Ketry B, miasta zupełnie obcego. Musiał odnaleźć się z nowej sytuacji a jednocześnie walczyć o udowodnienie, ze został niesłusznie usunięty ze swojego miejsca zamieszkania. W poradzeniu sobie z nową rzeczywistością pomogła mu przydzielona z urzędu psychoterapeutka. Dzięki jej radom i pomocy w niedługim czasie znalazł dobrą pracę, która pozwaliła mu żyć na poziomie do jakiego był przyzwyczajony. Robert nie wiedział, aż do pierwszego zlecenia, czym będzie się zajmować pod ciężką ręką biznesmena, wizjonera, ale i przestępcy Leonarda. Nieraz musiał podejmować się wykonania zadań, z którymi nigdy wcześniej nie miał styczności. Poznał innego siebie i uczył się żyć w okrutnym zewnętrznym świecie. Nasunęło mi się pytanie: Czy Robert nie zapomni kim jest? I czy uda mu się udowodnić swoje racje oraz dowiedzieć się czego tak naprawdę chce od życia?

Moim zdaniem jest to książka, po którą warto sięgnąć. Autor ukazuje w niej niezwykłą historię człowieka, który utracił wszystko i musiał na nowo nauczyć się żyć i funkcjonować w społeczeństwie. W ciekawy sposób opisuje przyszłość i realia jakimi mogą się kierować ludzie w połowie XXI wieku. Jest to konkretna książka, bez zbędnego słodzenia i półsłówek. Intryguje już w pierwszym akapicie, a ciekawość jaką wzbudza nie opuszcza aż po kropkę na końcu ostatniego zdania. Przeczytana jednym tchem pozostawia długotrwały ślad w pamięci i nie pozwala o sobie nigdy zapomnieć.

Serdecznie polecam każdemu, aby przy pierwszej okazji sięgnął po ten tytuł i długo nie zastanawiał się żeby zacząć czytać. Nie pożałuje tego. Klimat stworzony w powieści nadaje się zarówno dla mężczyzn jak i płci pięknej. Każda ze stron zachwyci się prozą, jaka została tu ukazana.

Purple Night

**********

Karla poleca:

„Trzynaście powodów” Jay Asher

Kilka dni temu natknęłam się przez przypadek na książkę: taką nie w moim typie, taką o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Zaciekawiła mnie w niej najbardziej szata graficzna – rysunek kobiety na chuśtawce – a potem opis, streszczenie utworu. Po jego lekturze byłam przekonana, że muszę przeczytać tę powieść. Nie żałuję czasu poświęconego na nią.

Jay Asher w powieści “Trzynaście powodów” otwiera oczy. Otwiera oczy, mam nadzieję, każdemu czytelnikowi, na otaczający świat, na to, co jedno zdanie czy czyn może zrobić z życiem drugiego człowieka.

Bestseller  Jaya Ashera pt. “Trzynaście powodów” to książka, w której jest dwoje głównych bohaterów: Hannah Baker i Clay Jensen. Clay jest zwykłym chłopcem, chodzi do liceum. Do niedawna jeszcze jego szkolną koleżanką była dziewczyna o imieniu Hannah. Kiedy poznajemy bohatera, niestety Hannah już nie żyje.

Pewnego dnia Clay wrócił jak zwykle do domu, przed drzwiami stała paczka. Ucieszył się. Tylko, że to nie był taki zwykły prezent. Clay nie był świadomy tego, co go czeka. Po chwili zorientował się, że paczka nie podlega zwrotowi. Gdy ją otworzył, zobaczył kasety magnetofonowe, siedem kaset. Jedna kaseta, dwie jej strony i dwa różne powody śmierci, opisane osoby, które się do niej przyczyniły. Gdy włączał walkmana, słyszał głos koleżanki, która zmarła dwa tygodnie wcześniej. Wiedza, którą odkrył Clay zaskoczyła go. Młodzieniec chodził przygnębiony po ulicach miasta z mapą. Prowadził go głos Hannah. Z każdej kolejnej kasety dowiadywał się prawdy o niej, o jej otoczeniu, o sobie samym. Prawda ta była  zaskakująca.

Jeśli jesteście ciekawi, co takiego Hannah powiedziała Clayowi i innym bohaterom nagrań oraz jakie były powody jej śmierci, musicie sami przeczytać tę powieść, ponieważ ode mnie więcej się nie dowiecie. Zapewniam, że warto.

                                                                                                                                                                                      Karla

**********

Pączek w lukrze poleca:

 ,,Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding

Książka ,,Dziennik Bridget Jones” Helen Fielding jest idealną lekturą, która pomoże pokonać jesienną chandrę. Pierwszoosobowa narracja pozwala wcielić się w rolę głównej bohaterki, czyli Bridget i przeżywać razem z nią życiowe  i towarzyskie rozterki. Pełna humoru książka wywoła szeroki uśmiech u niejednego czytelnika.

Bridget Jones to singielka po trzydziestce, która pracuje w londyńskim wydawnictwie. Uwielbia spędzać wieczory w towarzystwie swoich najlepszych przyjaciół i stara się unikać jak ognia rodzinnych spotkań, na których każdy zarzuca jej staropanieństwo. Jak każda niezamężna kobieta, pragnie spotkać Tego Jedynego, lecz ten uparcie się nie pojawia. Skrycie podkochuje się w swoim niezwykle przystojnym szefie Danielu Cleaverze, który jest znanym wszystkim kobietom flirciarzem. Niezwykle urocza mama Bridget postanawia zeswatać ją z Markiem Darcy’m, rozwiedzionym adwokatem, z którym podobno zna się od dzieciństwa i który przyciągnął uwagę Bridget skarpetkami w trzmiele.

Oprócz problemów sercowych Bridget ma jeszcze kilka ambitnych postanowień noworocznych, m.in. przestać palić, schudnąć oraz ograniczyć napoje wysokoprocentowe.

Czy Bridget wytrwa w postanowieniach i czy znajdzie Tego Jedynego? Który z dwóch kandydatów okaże się idealnym parterem? Zainteresowanych odsyłam do lektury, ponieważ naprawdę warto.

***

Trylogia: „Drżenie”, „Niepokój”, „Ukojenie” Maggie Stiefrater

Trylogia autorstwa Maggie Stiefvater (,,Drżenie”; ,,Niepokój”; ,,Ukojenie”) jest jedyna w swoim rodzaju. Głównym tematem książek jest fascynacja nastoletniej Grace do wilków, która później przeradza się w gorące uczucie do jednego z nich. Oczywiście ich uczucie rodzi się, kiedy chłopak – Sam, przybiera postać człowieka. Ich miłość zostaje wielokrotnie wystawione na próbę: zazdrosna koleżanka, żądny zemsty na wilkach ojciec jednej z ofiar to jedne z przeszkód stojących na drodze do szczęścia Grace i Sama.

Czy uda im się pokonać złośliwości losu? Czy będą razem? Tradycyjnie odsyłam zainteresowanych do lektury.

Pączek w lukrze

**********

 

Seledyn poleca:

„Zachowaj spokój” Harlan Coben

Z twórczością Harlana Cobena po raz pierwszy miałem przyjemność (i to ogromną!) zetknąć się w minione wakacje. Nabyta i przeczytana przeze mnie „Jedyna szansa” sprawiła, że dzieł Cobena posiadam już 5 i ciągle mi mało.
”Zachowaj spokój” to, jak do tej pory, najlepsza książka tego współczesnego pisarza, z jaką miałem styczność. Powieść nieco różni się od innych thillerów Amerykanina.  Przede wszystkim zmiana narracji z pierwszoosobowej na trzecią i brak jednoznacznego głównego bohatera. Tłem i miejscem akcji jest życie, a zarazem problemy, kilku amerykańskich rodzin przeplatane wątkiem zbrodni, nieodłącznym elementem w tym gatunku.
Początkiem wydarzeń jest budząca wiele pytań samobójcza śmierć nastolatka. Po tym wydarzeniu zachowanie uczęszczającego do tej samej szkoły 16-letniego Adama, przyjaciela ofiary, ulega diametralnej zmianie. Pewny siebie, żywy i ambitny chłopak staje się posępny  i apatyczny, co martwi jego rodziców – Mikea i Tie Bayów. Postanawiają oni, w poszukiwaniu odpowiedzi, zainstalować w komputerze syna program śledzący, który będzie monitorować każdy jego krok w cyberprzestrzeni.
Bardzo mocnym elementem książki, obok wielowątkowej i trzymającej w niepewności od początku do końca fabuły, są bohaterowie. O niemal każdym z nich można napisać osobną charakterystykę. Sposób, w jaki zostali przedstawieni sprawia, iż ma się ochotę na chwilę przerwać czytanie, wstać i zacząć klaskać. Przemyślenia, wątpliwości i decyzje poszczególnych postaci sprawiają, iż dzieło Cobena jest prawdziwą kopalnią rozważań o naturze ludzkiej, miłości, poszukiwaniu szczęścia, robieniu tego, co konieczne.
Charakterystyczne w stylu pisarskim Cobena, co występuje również w tej książce, jest przedstawianie tych samych zdarzeń oczami różnych bohaterów. Czytelnik śledzi wydarzenia z perspektywy osoby X, by chwilę potem tę samą sytuację i jej dalsze rozwinięcie odkrywać z perspektywy bohatera Y. Zabieg ten, z pozoru prosty, buduje niesamowite napięcie i pozwala na dokładniejszy opis.
”Zachowaj spokój” to książka budząca emocje, wciągająca i zmuszająca do refleksji nad wieloma rzeczami dotyczącymi każdego z nas. Zdecydowanie polecam zarówno fanom Harlana Cobena, jak i osobom nie mającymi styczności z jego dziełami.

***

 „Rok 1984” George Orwell

WIELKI BRAT PATRZY. Nie ważne co będziesz robił, gdzie się znajdujesz On zawsze PATRZY. Czy potrafisz wyobrazić sobie świat bez miłości, szczęścia, radości życia? Świat przepełniony nienawiścią, upodleniem, głodem i nędzą? Świat, w którym elity rządzące kontrolują każdy krok zniewolonego społeczeństwa i tylko nieomylna i wszechwiedząca Partia wie co słuszne? Goerge Orwell potrafił i tak oto powstał „Rok 1984”, książka będąca wynikiem bezpośredniego kontaktu Anglika ze stalinizmem i jego skutkami.
Akcja powieści dzieje się w tytułowym roku 1984. Świat podzielony jest pomiędzy trzy totalitarne mocarstwa. Jednym z nich jest Oceania ze stolicą w Londynie, w którym rozgrywają się wydarzenia. Główny bohater to Winston Smith, człowiek, który już na początku powieści dopuszcza się, w oczach Partii, ogromnej zbrodni,
bowiem postanawia zacząć…pisać pamiętnik. Jego zbrodnicza natura daje o sobie znać również w momencie kiedy obdarowuje uczuciem Julię. To podpisanie na siebie wyroku śmierci, w Oceanii wolno kochać tylko Wielkiego Brata,  a wszystkie Twoje myśli należą do Policji Myśli.

Dzieło. Tak jednym słowem można określić to, co stworzył Orwell. Każda kolejna przeczytana strona wprowadza czytelnika w świat, w którym nawet najgłębsze czasy stalinizmu mogą się wydać Arkadią. A mimo to Wiston i Julia, najtragiczniejsza para kochanków w literaturze współczesnej, podejmują walkę o swoją godność i prawo do miłości, walkę z systemem, w którym obie te cechy nie mają prawa istnieć.
„Rok 1984” całkowicie zasłużenie zaliczany jest do klasyki współczesnej. Fabuła powieści i antyutopijna wizja Orwellowego świata potrafi pochłonąć czytelnika na długie godziny. Książka ta jest kopalnią cytatów skłaniających do refleksji. I gdy już na dobre zatopisz się w świat Winstona i Julii pamiętaj tylko o jednym: WIELKI BRAT PATRZY. Zawsze.

   ***

„Marsjanin” Mark Wathney

O Robinsonie Crusoe słyszeli wszyscy. Powieść Daniela Defoe o najsłynniejszym rozbitku w historii literatury jest inspiracją dla wielu artystów, muzyków i pisarzy.
A gdyby tak wysłać Robinsona Crusoe w kosmos? – pomyślał Andy Weir pewnego pięknego popołudnia siedząc w wygodnie w fotelu, po czym wyskoczył z niego z błyskiem w oczach i dodał: Nazwę go Mark Watney i umieszczę na Marsie! A słowo książką się stało i tak powstał „Marsjanin”, powieść będąca światowym bestsellerem w gatunku fantasty, a jednocześnie debiutem Amerykanina na rynku pisarskim.
Mam całkowicie przesrane. To moja przemyślana opinia. Przesrane. – Takimi oto słowami Mark Watney wita czytelników w swoim 6 dniu pobytu na Marsie. Wymuszona przez burzę piaskową ewakuacja z planety zespołu Ares 3 i pechowy bieg zdarzeń sprawiły, iż Mark przez swoich towarzyszy został uznany za martwego i pozostawiony sam na Czerwonej Planecie.
Amerykanin jednak nie poddaje się i podejmuję walkę o przetrwanie prowadząc jednocześnie dziennik z nadzieją, że ktoś go kiedyś przeczyta.

Fabuła, choć pozornie wydaje się błaha, jest mocnym elementem książki. Kolejne próby Marka w rozwiązaniu coraz to nowych problemów przedstawione są w sposób, który sprawia, iż czytanie kolejnych stron jest dziecinnie łatwe i pochłania sporo czasu.
Och, Watney, gdybym tylko miał Twoje zdjęcie to umieściłbym je w ramce i powiesił na ścianie! Andy Weir stworzył bohatera, który w mojej osobistej liście ulubionych postaci książkowych właśnie wskoczył na pierwsze miejsce. Inteligencja, kreatywność, pomysłowość w działaniu, a przede wszystkim drwina, ironia, humor i dystans, jaki Watney ma do siebie i swojej sytuacji sprawiały, że podczas lektury, w głowie wielokrotnie rodziła się myśl: Mark, czemu Ty nie jesteś prawdziwy?!. Z ludźmi o takiej osobowości słowo „nuda” nie istnieje. Poprzeczka postawiona została bardzo wysoko, wierzę jednak, że w swojej karierze czytelnika spotkam więcej Marków Watneyów.
„Marsjanina”  kupiłem jakieś 2 miesiące temu w odpowiedzi na pewną sytuacje stresową(cóż, jedni kupują wtedy piwo, drudzy czekoladę, a inni książki, tak to już jest na tym świecie). Podsumować tę powieść mogę zatem bardzo krótko:  Więcej stresu w moim życiu!

 ***

„Zaklinacz” Donato Carrisi

Kupując „Zaklinacza” wiedziałem,  że będzie to bardzo dobra lektura, gdyż już wcześniej miałem styczność z twórczością Donato Carrisiego. Spodziewając się trudnego, mrocznego klimatu postanowiłem, aby lepiej się w niego wczuć, odłożyć przeczytanie książki na czas wolny od szkoły. Czy przerwa świąteczna to nie idealny okres na powieść o seryjnym mordercy?
5 zaginionych dziewczynek i 6 lewych rąk zakopanych w ziemi. Już na samym początku śledztwa doktor Goran Gavila i jego zespół dochodzeniowy, w którego skład wchodzi młoda policjantka Mila Vasquez, główna bohaterka powieści, dostają niemałego zawrotu głowy, bowiem nikt nie zgłaszał zaginięcia szóstego dziecka. Wszyscy zdają sobie sprawę, iż przyjdzie im podjąć  nie lada wyzwanie, kiedy to okazuje się, że działania zbrodniarza prowadzą śledczych do kolejnych zbrodni. W grze tej Mili i Goranowi również została przypisana określona rola.
Tak w skrócie przedstawia się opis debiutanckiego dzieła Donato Carrisiego, które zrobiło niemałą furorę na włoskim rynku literackim. I nic w tym dziwnego, bowiem powieści nie brakuje absolutnie niczego; charakterystycznych bohaterów, płynnej akcji, klimatu grozy i ciągłej niepewności co będzie dalej. Włoch, który z wykształcenia jest kryminologiem, doskonale wplata nieobce tej dziedzinie nauki sprawy, takie jak analiza sytuacji, miejsca zbrodni i psychika mordercy. Dzięki temu klimat nabiera jeszcze realniejszych kształtów, zaś czytelnik ma poczucie, iż historia prowadzona jest przez prawdziwego profesjonalistę w swoim fachu.
Choć o każdym bohaterze można wiele napisać na szczególną uwagę zasługuje wcześniej wspomniana dwójka. Z jednej strony Doktor Gavila, opanowany, rzeczowy, z talentem do trafnej analizy sytuacji. Z drugiej zaś Mila Vasquez, dociekliwa i kierująca się  intuicją policjantka. Obie postacie uzupełniają się w sposób niemal idealny, dzięki czemu śledztwo nie zwalnia ani na krok. Również tutaj Carrisi udowodnił swój pisarski kunszt.
Kończąc niektóre książki chciałoby się zapomnieć całkowicie o czym były i przeczytać jeszcze raz. Do takich niewątpliwię mogę zaliczyć „Zaklinacza”, którego szczerze polecam każdemu, kto ceni sobie inteligentne thillery ze świetną fabułą i bohaterami.

                                          Seledyn

 ***

                                                                                                                                                       

Comments are closed.